Historia z IPN

Andrzej Boboli: Jan Rybkowski i Kurt Vonnegut czyli żywoty przez chwilę równoległe

Co łączyło pozornie zupełnie ze sobą niepowiązane biografie polskiego reżysera filmów fabularnych i amerykańskiego pisarza literatury science fiction ? Otóż wichry historii sprawiły, że obaj znaleźli się w tym samym czasie w tym samym, szczególnym miejscu.

Panorama zniszczonego Drezna (luty 1945 r.). Domena publiczna

Urodzony w 1912 r., w Ostrowcu Świętokrzyskim Jan Rybkowski był synem ślusarza i krawcowej. Wraz z wybuchem I wojny światowej ewakuował się z wraz z rodziną do Rosji, gdzie do zakończenia działań wojennych Rybkowscy przebywali w jednej z podmoskiewskich wsi. W 1918 r. powrócili do odrodzonej Polski, gdzie Jan rozpoczął pracę w teatrach, najpierw poznańskich, a następnie w Częstochowie.

Długa droga do Drezna

Od 1936 r. mieszkał i pracował w Warszawie, projektując i wykonując scenografie, głównie dla Teatru Powszechnego. Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej podjął studia na Wydziale Reżyserii Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Dlatego też we wrześniu 1939 r. Rybkowski, jako student, opuścił Warszawę wraz z Legią Akademicką czyli 36. pułkiem piechoty. Niejasne jest czy brał udział w szlaku bojowym tego pułku, czy został wcielony do jednostek zapasowych broniących przemieść Pragi. Po 17 września odnajduje się w zajętym przez armię sowiecką Wilnie. Jako kolejne miejsca pobytu wymieniał w swoim życiorysie Białystok, Mińsk Litewski i Grodno.

W ostatnim z wymienionych miast został zaangażowany do Państwowego Teatru Polskiego Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, którym kierował Aleksander Węgierko. Po zaatakowaniu Rosji Sowieckiej przez niemieckie wojska, w czerwcu 1941 r., Rybkowski powrócił via Białystok, w rodzinne strony, zamieszkując jednak w Sandomierzu.

Tam, utrzymując się z pracy fizycznej, przebywał do połowy 1942 r., gdy został wywieziony na roboty do Niemiec. W hitlerowskich Niemczech kilkukrotnie zmieniał miejsce pobytu. W listopadzie 1944 r. trafił cztery miesiące do więzienia w Dreźnie, skąd na początku lutego został skierowany do pracy przy usuwaniu gruzów, powstałych po poprzednich nalotach alianckich. Zazwyczaj w czasie alarmów lotniczych ukrywał się w altanie, znajdującej się tuż nad brzegiem przepływającej przez Drezno rzeki Elby. Gdy po raz pierwszy zawyły syreny w nocy z 13 na 14 lutego 1945 r., Rybkowski schronił się w altanie...

Rzeźnia numer pięć

Kurt Vonnegut urodził się w 1922 r., w Indianapolis, w rodzinie zamożnego architekta niemieckiego pochodzenia. Wielki krach na nowojorskiej giełdzie w 1929 r. spowodował znaczące obniżenie się poziomu życia rodziny Vonnegutów. Kurt junior (bo tak miał na imię również jego ojciec), w liceum rozpoczął pisanie tekstów dla szkolnych gazet.

„Każdemu człowiekowi coś przychodzi z łatwością i nie potrafi zrozumieć, dlaczego sprawia trudność innym. U mnie jest to pisanie”

– wspominał po latach. W 1940 r. rozpoczął studia na Uniwersytecie Cornella, na wydziale chemii, także w trakcie studiów pisząc felietony, zamieszczane w studenckich gazetach. Po dwóch latach studiów, w styczniu 1943 r., przy wciąż pogarszających się wynikach nauki, Vonnegut porzucił studia i na ochotnika zgłosił się do wojska. Po przeszkoleniu, został wcielony do 106. dywizji piechoty.

W październiku 1944 r. wysłany został na wojnę do Europy na pokładzie największego brytyjskiego statku pasażerskiego Queen Elisabeth. 6 grudnia Vonnegut wraz ze swoją dywizją szedł na ląd europejski w Hawrze, a już 10 dni później znalazł się w środku niemieckiej ofensywy w Ardenach, gdzie dostał się do niewoli. Amerykańskich jeńców przewieziono w głąb Niemiec. Po drodze, w Koblencji, Vonnegut przeżył atak alianckich samolotów na wiozący ich pociąg. Z powodu przeludnienia stalagu, do którego trafił, został wcielony do brygady, skierowanej do robót w saskim mieście Dreźnie.

12 stycznia 1945 r. pociąg z jeńcami (Arebeitskommando 557) dojechał do celu. Ulokowano ich w miejskiej rzeźni przerobionej na obóz jeniecki. Większość Amerykanów oczyszczała ulice z gruzów, będących wynikiem nielicznych poprzednich nalotów, natomiast Vonnegut rozładowywał wagony na bocznicy fabryki słodu. Jeńcy wrócili na noc do rzeźni także 13 lutego. O godzinie 21.51 rozległy się syreny alarmu lotniczego.

Czytaj więcej na portalu przystanekhistoria.pl

do góry