W listopadzie 1956 r. odbyła się niezwykła narada aktywu partyjnego Najwyższego Sądu Wojskowego i Zarządu Sądownictwa Wojskowego z udziałem m.in. szefa Głównego Zarządu Politycznego WP gen. bryg. Janusza Zarzyckiego. Na fali rozliczeń z okresem „błędów i wypaczeń” szukano winnych przypadków, jak to nazywano, naruszania praworządności w wymiarze sprawiedliwości.
Wśród osób, którym nie udało się zabrać głosu na forum, ale ich pisemne wystąpienie zostało dołączone do oficjalnego protokołu, znalazł się kpt. Stanisław Zalewski z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Zajmował się on rehabilitacją oficerów skazanych w – jak sam napisał – „pochodnych sprawach Tatara i Kirchmayera”, czyli tzw. procesach odpryskowych, dotyczących fikcyjnego spisku w wojsku. Jako przykład rażących nadużyć, do jakich wówczas dochodziło, podał sprawę płk. Czesława Naruszewicza.
Oficer ten skazany został 3 września 1952 r. na dożywotnie więzienie, mimo iż ani w śledztwie, ani na rozprawie nie przyznał się do winy. Wyrok sądu oparty został na zeznaniach:
„skazanych już wówczas […]: »etatowego« w tych sprawach świadka Romana Władysława, Rękosiewicza Eugeniusza, Jaworskiego Adama i Biernackiego Stefana”.
Jak stwierdził wówczas prokurator Zalewski:
„nie było w chwili wyrokowania […] prawnych i moralnych podstaw do skazania”.
„Spodziewa się zmiany ustroju”
Czesław Naruszewicz (1899-1977) w przedwrześniowej armii służył w artylerii. Przez wiele lat był oficerem w 4. Pułku Artylerii Ciężkiej w Łodzi. W 1939 r. dowodził II dywizjonem 3. Pułku Artylerii Lekkiej, 27 września dostał się do niemieckiej niewoli i spędził w niej cały okres II wojny światowej. Do Polski, gdzie czekała na niego żona, powrócił w sierpniu 1945 r. Pozostali bliscy nie przeżyli wojny – matka została zamordowana przez Niemców, ojciec zmarł w czasie okupacji, a brat Zygmunt zamęczony został w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen.
